No nie wiem czy to bylo takie tajne, bo pamietam jak TV trabila
ze beda podawac.
Tajny przez kilka dni był sam fakt i rozmiary katastrofy. A później
rzeczywiście TV trąbiła (no, może przesada - wszak chodziło o "potknięcie"
przyjaciela...). Bo było już zezwolenie z KC PZPR...
Też nie jestem pewien czy za późno - dzialanie polega na tym zeby
podac duza dawke jodu, ktora tarczyca wchlonie ... i przez pewien
czas nie bedzie przyjmowala wiecej - a czernobyl po srodowisku
rozrzucil kupe radioaktywnego izotopu, ktory potem rosliny wiazaly,
zwierzeta jadly, w mleku i miesie wydzielaly .. mowa o przynajmniej
kilku miesiacach.
Nie mogę autorytatywnie stwierdzić, że za późno. Ale do czasu podania jodu
(nawet tych parę dni) trwało oczekiwanie, jaka będzie decyzja POLITYCZNA.
Przez ten czas promieniotwórczy jod był wbudowywany w postaci tyroksyny. Na
zdrowy rozsądek zmarnowano więc czas, a to że można go było zmarnować
jeszcze bardziej, to argument pokrętny... Znowu nie jestem fachowcem; ale
jeśli rośliny zawierały promieniotwórczy jod, to czy nie trzeba było
operacji powtórzyć? (Coś mi się majaczy, że ten izotop ma dość krótki czas
połówkowy...). Tak czy inaczej, cała sprawa ma posmak skandaliczny!
(powstrzymam się tu od dodatkowych uwag OOT)
Artykułu nie będę komentować, bo dyskusja musiałaby zejść po pierwsze, na
temat polityki, po drugie - na temat etyki technokratów. A to nie temat na
pl.sci.chemia Chociaż zaczyna on powracać - w związku np. z udostępnianiem
do celów turystycznych dawnych sztolni kopalń uranu w Sudetach.
tomasz pluciński